Hotel Pod Wyłupiastą Górą
(akt)
(Marian w kapciach, slipach i białym fartuchu stoi przy
stole. Otwiera szufladę, wyjmuje: talerzyk, nóż,
nożyk, bułkę, kostkę masła, biały
ser zawinięty w woskowany papier. Nożem przekrawa bułkę
na pół, pedantycznie usuwa okruchy. W łóżku,
w białej, rozgrzebanej pościeli, śpi Aktorka -
uwaga: w razie wystawienia aktu "Hotel pod Górą"
słowo "aktorka" należy zastąpić
autentycznym imieniem i nazwiskiem osoby kreującej tę
rolę.)
- Aktorka (chaotycznie, przez sen):
- z popękanego garnituru
- wosk kaskadami
- wspina się w ziemię
- (Marian nie zwraca uwagi na Aktorkę. Rozwija masło,
smaruje nim obie połówki bułki nożykiem,
pokrywa je serem. Wyciera nożyk białą chusteczką
wyjętą z kieszeni fartucha.)
- Aktorka (przebudzona własnymi słowami - do Mariana,
który nie zwraca uwagi):
- z poprukniętego garnifiuru
- wosk kaskadami spływa pod ciemię
- (oglądając paznokcie, do siebie)
- niewiarygodne
- (Marian chowa chusteczkę do kieszeni, a nóż,
nożyk, masło i resztę sera do szuflady. Wycierając
ręce w poły fartucha przygląda się połówkom
bułki na talerzyku z widoczną dumą. Delikatnie
ujmuje talerzyk i zanosi do łóżka, na którym
siedzi całkiem już przebudzona Aktorka, w białej
koszulce i białych majteczkach. Aktorka przerywa oglądanie
paznokci i z zainteresowaniem patrzy na talerzyk.)
- Aktorka:
- Północna i południowa?
- Marian:
- ależ proszę
- Aktorka (bierze północną połówkę,
je)
- Marian (odnosi talerzyk do stołu, stawia, wyjmuje z tej
samej co przedtem szuflady parę czarnych półbutów,
pastę i szczotkę. Szybko pastuje buty, chowa do szuflady
pastę i szczotkę, buty stawia na stole. Wyciera ręce
w poły fartucha zostawiając czarne smugi. Bierze z talerzyka
południową połówkę.)
- Aktorka:
- Znów mają przechodzić pod naszymi drzwiami,
słyszałeś?
- Marian:
- mhm (je swoją bułkę, po każdym
kęsie wyciera usta chusteczką)
- Król (wchodzi - półnagi - w czarnej przepasce
na biodrach i czarnych, ciężkich butach wojskowych;
w jednej ręce trzyma zwój sznura, drugą ciągnie
za sobą rosochatą gałąź; ma długie,
czarne, tłuste włosy)
- przynoszę wam świat
- w kurwach , no!
- macie coś do picia?
- (mówi wyłącznie do Mariana, Aktorka przygląda
mu się dyskretnie)
- Marian (z pełnymi ustami):
- Mamy bułeczkę
- z masłem i serkiem, o -
- (podaje Królowi, krztusi się swym ostatnim kęsem;
ukradkiem zanurza róg chusteczki w paście do butów
w szufladzie)
- Król (rzuca gałąź na podłogę,
zjada resztę bułki):
- niedobra bez soli (podnosi
gałąź)
- (Marian wyjmuje z szuflady solniczkę i posypuje chusteczkę
solą, po czym chowa solniczkę do szuflady a chusteczkę
do kieszeni)
- Król:
- cholernie chce mi się (dopiero teraz spostrzega
Aktorkę)
- piiić
- Aktorka (wyciąga spod kołdry litrową butelkę
mleka, pokazuje Królowi):
- Ooo!
- Marian (nie widzi, wpatrzony w Króla):
- dziś niedziela wszystko zamknięte
- a do tego strasznie zimno, zimno
- Król:
- zimno, zimno
- Marian:
- dawno nie było tak zimno w niedzielę
- Król:
- W niedzielę, no!
- (Drapie się, rzuciwszy gałąź i sznur
na podłogę, prawą ręką po lewym, a
potem lewą ręką po prawym ramieniu; podnosi z
podłogi sznur i gałąź, powłócząc
nogami podchodzi do łóżka, upuszcza je po raz
trzeci)
- mleko świeże, ciepłe
- (bierze butelkę z rąk Aktorki, powoli)
- Aktorka (kocio):
- świeże, ciepłe mleko
- ale zamknięte
- Król (spostrzega):
- ahaaa
- zamknięte
- (Chowa butelkę pod kołdrę, w okolicach nóg
Aktorki)
- Aktorka (odsuwając się od Króla, patrzy na
Mariana):
- Mnie nie jest zimno.
- Król:
- Czy, eee
- (drapie się znowu, Aktorka przysuwa
się do niego, Marian patrzy)
- Aktorka (głębokim głosem):
- mleko jest zamknięte, ale
- jaaa
- Król:
- Eee, muszę, no! (wyraźnie drży,
ale nie wykonuje najmniejszego ruchu)
- (Marian kaszle głośno, podbiega i chusteczką
wyciera okruchy serka z ust znieruchomiałego Króla,
mażąc je przy tym pastą do butów - Król
uśmiecha się słabo, drży; Aktorka ogląda
swoje paznokcie, grzebie w wyciągniętej spod kołdry
kosmetyczce)
- Król (do Aktorki, władczo):
- Poproszę mi natychmiast!
- Marian (służalczo):
- ależ proszę
- (odwraca
głowę)
- Królu
- (podnosi z podłogi sznur i gałąź, wkłada je w otwarte dłonie Króla)
- gość w dom to, no (wyjaśniająco)
- Król:
- Aaa aaa aaa! (ucieka)
- Marian (siada na łóżku, uparcie tłumaczy Aktorce):
- gość w dom to jak ten, no
- Aktorka:
- Mmm?
- (maluje usta szminką, wyjmuje chusteczkę
z kieszeni Mariana, ogląda pod światło)
- Marian:
- zimno
- (wchodzi pod kołdrę, zaczyna śpiewać
głośno, fałszywie
i koniecznie po niemiecku "Cicha noc"; spod kołdry
wydobywa mleko, otwiera je i pije chciwie, śpiewając
jednocześnie - na tyle, na ile to możliwe)
- Aktorka (w ślad za Królem, wiejsko, natarczywie,
potem ciszej)
- Jezus
- Maryja
- jezus maryja
- marian
Z powrotem do Mauzoleum maryanizmu
© General Frenetics. All rights reserved, except those that ain't.
Strona domowa: http://www.tranglos.com
Email: marek@tranglos.com
Ostatnie uaktualnienie: 20 czerwca 1998
URL: http://www.tranglos.com/marek/largactil/hotel.html