Mówi Maryan

(akt)



Marian:
umarł Maciek umarł

Jezus:
a tak się nie zaczyna, Marian
bez baloników, Marian,
nie spłyniesz z krzyża, dopóki kamyki
wokół ciebie płoną, nie odkleisz
się

Maciek (milczy)

Marian (siedzi po turecku, ręce na kolanach):
dziś dziś
joj!
żywi zeszli
się ze słoiczkami z łopatkami

Jezus:
Z Pirlipatkami lubisz, Marian
(posągowo, kocio)
a ja wyjałowiłem
dwanaście materacy
(wstaje z łóżka, za nim Delilah)

Delilah:
policja i psychiatria idą
na ciebie, Marianie
(z przepadnięcia)
chcesz być bez

Marian:
powodu? lubię
być, mam
zamiar lubić, lubię
plusk
(wchodzi do wanny z parującą wodą)
wstępowania w wannę (zanurza się)

Delilah:
Jesteś niezajadły, bajkowy, czekoladowy

Jezus (histeryzuje):
mój znicz płonie w kieszeni

Marian (namydla się):
ale powiedz czy gdybyś zechciała się
do mnie przytulić to czy wtedy chciała-
byś ze mną całować się też?

Jezus (maluje na ścianie farbą w sprayu PRECZ Z MARIANEM, uśmiecha się):
Maćku, wstań. (raczej do siebie)

Maciek (milczy)

Marian:
od i do nie-
wyraźnie nie jestem nie lubię nie lubić
od i do roz-
poczęcia roz-
mycia się
(wychodzi z wanny z pluskiem, wyciera się; zimno mu)

Delilah:
co w stylu czego Marianie?

Marian (odbiera Jezusowi spray, przed PRECZ Z MARIANEM dopisuje NIECH ŻYJE tak, że oba napisy tworzą jedno zdanie):
no nie?
(poważnie)
zwannywstałem

Delilah:
i znowu jesteś, Marianie

Policja i Psychiatria (pukają do drzwi, łomocą):
Marian jest Marianem jest Marianem

Delilah (kończy):
od i do ale
może kłamiesz może słowronkiem
(nasłuchuje)

Jezus (zdziwiony, z wyrzutem):
policja i psychiatria nie są
początkiem, ciemnieją o tej wątłej porze,
musiałem za
długo spać, jestem zresztą gruby
(zapala papierosa)

Marian (uroczyście, ale jakby na próbie):
szkło dobrze pęka
w ogniu lubię być lubię się kąpać
kipieć od i do roz-
mycia się mówić
(kończy się ubierać, czesze mokre włosy)

Jezus (Marianowi do ucha, wyraźny szczękościsk):
Agata jeździ w Kalifornii czerwonym volkswagenem a Marta pozuje
Robertowi do aktów w jednej pończosze
szarej w białe pasy drugiej białej w szare cętki a poza tym
nie...

Marian:
umarł Maciek i umarł...
(stoi na baczność)

Policja i Psychiatria: (dwaj - wchodzą)
Cześć, Marian!

Maciek (milczy)

Z powrotem do Mauzoleum maryanizmu


© General Frenetics. All rights reserved, except those that ain't.
Strona domowa: http://www.tranglos.com
Email: marek@tranglos.com
Ostatnie uaktualnienie: 20 czerwca 1998
URL: http://www.tranglos.com/marek/largactil/mowi_marian.html